Co ciekawego można robić kiedy deszcz leje, grzmi i błyska ? Oczywiście szyć, szyć i jeszcze raz szyć. To najlepsze zajęcie na taką pogodę. W ten sposób powstała dziś moja wymarzona truskawkowa torba.
Zacznijmy od początku ...
O torbie w truskawki marzyłam już od dawna, ale okazało się, że nie jest łatwo znaleźć truskawkowy materiał. Jak wielka była moja radość gdy go wreszcie wypatrzyłam o tu u Petite Juliette. Dalej już tylko trzeba było poczekać na przesyłkę, która wkrótce nadeszła.
wymarzony materiał w truskawki na samym dole paczuszki
Potem już poszło zupełnie łatwo. Pomysł na torebkę siedział od dawna w mojej głowie, więc należało się zabrać do jego realizacji. Ogólnie torebka miała być prosta, z bambusowymi rączkami, zapinana na magnes. Tak też się stało.
Oczywiście ciągle było mi mało truskawek, więc postanowiłam uszyć taką "tildową" truskaweczkę w moją ulubioną drobniutką kratkę vichy. Truskawka wykończona zielonymi listkami i czarnymi pestkami.
Tak właśnie powstała moja super truskawkowa torebka. Już nie mogę się doczekać kiedy wyruszy ze mną na podbój świata ;) Ma wszystko co uwielbiam tzn. truskawki, kolor czerwony w postaci podszewki i kratkę vichy. Może tylko jakiś groszków brakuje, ale myślę, że znajdą się w środku torebki, np. na saszetce lub innych akcesoriach :)
Czy Wy też tak bardzo jak ja lubicie truskawki ?Życzę więc truskawkowych snów!