Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Laura Ashley. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Laura Ashley. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 maja 2013

Muffinki na deszcz

Pogoda za oknem na razie wygląda przerażająco, przynajmniej u mnie. Niebo jest tak ciemne, że zaraz z pewnością lunie deszcz. I właśnie na taką pogodę idealnie będzie pasować moja kolejna torba, oczywiście ceratowa :) Po raz kolejny zamierzam Was przekonywać, że to świetny wynalazek taka cerata a i estetycznie bardzo dobrze sobie radzi. Ostatnia moja ceratowa torba zyskała wiele pozytywnych opinii, więc bardzo jestem ciekawa czy i ten model Wam się spodoba. Całość jest dosyć odważna, ale mam nadzieję, że znajdzie się jakiś "ciasteczkowy potwór" chętny pokazać się z taką torbą na ulicy :)



piątek, 30 listopada 2012

Mięta z wrzosem

Kolejna poszewka z tkaniny od Laury Ashley. Tym razem trochę bardziej eksperymentalna za sprawą połączenia dwóch dosyć różnych tkanin. Oczywiście jak to ja kierowałam się wspólną nutą kolorystyczną i znalazłam powtarzający się wrzosowy element na obu tkaninach. Poszewka zapinana na guziki. Bardzo jestem ciekawa co myślicie o tym wzorze i czy podoba się Wam takie połączenie. Życzę Wam miłego weekendu i pozdrawiam :-)




wtorek, 7 sierpnia 2012

Nowa-stara torba

Dziś chciałam Wam pokazać torbę po małym liftingu. Beżową torbę z materiałów od Laury Ashley pokazywałam Wam już wcześniej. Jednak na specjalne życzenie postanowiłam zmienić uchwyty na miękkie bawełniane. Ozdobiłam je drobnymi kawowymi groszkami tak, aby stanowiły całość i pasowały do reszty. Torba w nowym wydaniu powędrowała już do nowej właścicielki.

tak wyglądają nowe uchwyty

Która wersja bardziej Wam się podoba?

wtorek, 17 lipca 2012

Piknikowa z rybami

Znowu coś wykombinowałam. Po prostu siedzę i wymyślam co tu z czym połączyć. Dziś znowu cerata, ale jako podstawa mojej nowej torby. Stwierdziłam, że takie ceratowe dno to idealna rzecz, bo można np. postawić nie martwiąc się o zabrudzenia. Torba utrzymana w pastelowych odcieniach różu i zieleni. W środku przepikowana podszewka z wielkimi kieszeniami, w tym jedna na suwak. Zapomniałam wspomnieć, że całość jest bardzo duża, w formacie XXL. Jak już kiedyś pisałam moje umiłowanie wielkich toreb wzięło się chyba z mojego niskiego wzrostu :) Czy uważacie, że torba jest przekombinowana?




poniedziałek, 16 lipca 2012

W błękicie z groszkami

Melduję posłusznie, że prace w moim nowym kąciku do pracy już prawie skończone. Najważniejsze, że maszyna już stoi rozstawiona i gotowa do pracy. W związku z tym ruszyłam z szyciem i dokończyłam przygotowaną jakiś czas temu kosmetyczkę. Znowu będę Was przekonywać, że kosmetyczki z rączkami to najlepszy wynalazek na wyjazdy :) Oczywiście jeśli doda się do tego ceratę np. taką w grochy od Laury Ashley to już z pewnością gwarancja udanego wyjazdu :) To  teraz czas na zdjęcia :




Przypominam o moim candy, zapisujcie się śmiał,o a nagrodę będziecie mogły wybrać sobie same :)
Pozdrawiam i życzę miłego dnia!

niedziela, 1 kwietnia 2012

Groszki i róże

Powstała kolejna ceratowa torba. Tym razem połączyłam ceratę w róże z błękitną ceratą w grochy od Laury Ashley. Całość wykończona tasiemką w kratkę vichy. Materiał, który wykorzystałam do środka tak bardzo spodobał się mojej Siostrze, że stwierdziła, iż koniecznie muszę uszyć torbę z tym samym materiałem, ale już na wierzchu. Pewnie tak wkrótce zrobię, bo mi też się on podoba. Torebka jest dosyć prosta jeśli chodzi o formę, ale czyż prostota nie jest najlepsza? Ja się ostatnio przekonuję, że im rzecz mniej skomplikowana tym ładniejsza, zarówno jeśli chodzi o kształt, a także o tkaniny, z których jest wykonana (oczywiście najlepsze te naturalne). Wy chyba też jesteście podobnego zdania skoro taki tłum na moim candy i tylu nowych obserwatorów :) Jestem bardzo szczęśliwa, dziękuję!




wtorek, 13 marca 2012

Zielony z koniczynką

Jakoś tak podświadomie chyba sięgam po tkaniny w radosnych wiosennych kolorach. Już chyba wszyscy tęsknią za wiosną, za słońcem i ciepłem. Tym razem zdecydowałam się na zieleń i uszyłam nowy pokrowiec. Etui wyszło trochę piżamowe, ale to chyba przez te paski. Kieszonka została uszyta z tkaniny, o której pisałam już tutaj. Co do materiału w koniczynki od Laury Ashley to muszę przyznać, że jest on dla mnie tak cenny, że zanim mam go użyć to się pięć razy zastanawiam czy to na pewno odpowiednie przeznaczenie. Całość wygląda tak:




sobota, 31 grudnia 2011

Zimowa poducha

Pozostając w tematyce prezentowej, jako, że bardzo spodobał mi się pomysł przygotowania jak największej ilości prezentów własnoręcznie, to chciałabym Wam pokazać, chyba już ostatni prezent. Jest to zimowa poducha w jasnych zimowych kolorach. Poszewka powstała z materiałów od Laury Ashley, które kiedyś przywiozłam z Paryża. Tkanina była resztką, ale w sam raz wystarczyła na uszycie poduszki. Dodałam do niej tylko koronkę, która pochodzi z kolekcji uzbieranej jeszcze przez moją Babcię. I tak poskładałam całość i powstał taki oto prezent:




A teraz czas na życzenia :) 
Chciałabym Wam wszystkim życzyć, żeby ten Nowy Rok
był pełen nowych zaskakujących twórczych pomysłów, 
 aby był pełen motywacji i niezapomnianych chwil
oraz żeby był dla Was wszystkich naprawdę szczęśliwym rokiem.

Ściskam Was mocno i do zobaczenia w Nowym 2012 Roku :)

sobota, 12 listopada 2011

Kolejne poduchy

Chyba ta powoli zbliżająca się zima tak mnie nastraja na szycie poduch. Cieszę się, że poprzednia poducha Wam się spodobała. Ciekawa jestem czy i te dwie choć trochę Wam przypadną do gustu. Poduchy są takie recyklingowe powstały z zasłonek od Laury Ashley. Moim zdaniem nigdzie nie można znaleźć takich kwiatów jak właśnie u Laury Ashley. Tym razem postanowiłam je połączyć z taką trochę rustykalną kratką. Oto efekt końcowy moich poczynań:





p.s.Przypominam, ze do zgłaszania się na candy zostały już tylko 2 dni. Zapraszam!

wtorek, 8 listopada 2011

Miłości do Laury Ashley ciąg dalszy

Ci, którzy zaglądają do mnie systematycznie, wiedzą, że co jakiś czas pojawia się wzmianka o Laurze Ashley, mojej największej inspiracji. Tak też będzie i dzisiaj, a to za sprawą cudownego prezentu, który dostałam prosto z Paryża. Kiedy (jeszcze wtedy przyszła) teściowa mojej przyjaciółki dowiedziała się, że jestem ogromną miłośniczką stylu Laury Ashley postanowiła mnie obdarować dwiema ogromnymi zasłonami, które kiedyś wisiały w jej paryskim mieszkanku. Jest to dla mnie ogromna niespodzianka, a jednocześnie mój zachwyt nie ma końca. Zasłonka pochodzi z kolekcji z 1976 roku, co dodaje jej tylko "smaku". Muszę przy tej okazji wspomnieć, że kolekcje zasłon Laury Ashley są dopracowane w każdym szczególe m.in. tkaniny są łączone tak, że wzór jest idealnie dopasowany i motywy tworzą idealną całość, a szwu praktycznie nie widać (dla mnie to prawdziwe mistrzostwo). 


zasłonki mają śliczny motyw zielonych koniczynek na białym tle

Muszę się też koniecznie podzielić z Wami moją kolejną radością, jaką z pewnością jest wygrana u Leny. Cieszę się normalnie jak pierwszak ze swojego pierwszego piórnika, wszak wygraną jest właśnie śliczny piórnik wraz z przyborami Cath Kidston. Lenko, jeszcze raz bardzo dziękuję!!! Czyż on nie jest cudowny ?



Na koniec przypominam o moim candy, dziękuję wszystkim, którzy się już wpisali. Kto jeszcze się nie zdecydował ma czas do 14 listopada. Dziękuję serdecznie za wszystkie życzenia, a swoją drogą to miło tak przedłużyć sobie świętowanie urodzin ;)
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie!

środa, 12 października 2011

Etui na laptopa od Laury Ashley?

Tak, tak wszystko jest możliwe, wystarczy tylko pomysł i gotowe. Bardzo jestem ciekawa co powiecie na takie połączenie nowoczesności oraz "starych angielskich klimatów". Przyznam Wam szczerze, że nie łatwo zagospodarować taką wzorzystą tkaninę, z jakiej powstał najnowszy pokrowiec. Czy mi się to udało, sami osądźcie. Zestawiłam kwiaty od Laury Ashley z niebieskim akcentem, jakim jest kieszonka na ładowarkę. Znalazłam materiał idealnie dopasowany kolorystycznie do tła tkaniny od Laury. Tak sobie myślę, że ja to mam trochę "fioła" z zestawianiem tych wszystkich kolorów, ale co ja poradzę, że wszystko musi mieć u mnie jakiś punkt wspólny, nawet jeśli są to kratki, kwiatki i groszki w jednym :)



Następny pokrowiec też będzie w kwiaty :) Pozdrawiam!


niedziela, 17 lipca 2011

"Bądź gotowy dziś do drogi " ...

czyli o czym nie należy zapomnieć szykując się w podróż. Dzisiejszy wpis poświęcam rzeczy, bez której chyba każdy, a my kobiety z pewnością, nie wyobraża sobie wyjazdu to znaczy kosmetyczka z zawartością. Tak się właśnie składa, że ja uszyłam komplet idealny (ja przynajmniej taki zestaw preferuję) na wyjazdy czyli duża i mała kosmetyczka. Obie zostały uszyte z ceraty, która dawno temu przybyła do mnie z Londynu, a o której już Wam pisałam. Jak widać tkanina musiała sporo dojrzewać, ale w końcu się udało i powstały planowane saszetki. Nie powiem, ale łatwo nie było z tą ceratką, zwijała się, przyklejała do maszyny i ogólnie była to raczej mozolna praca. W środku obie kosmetyczki mają materiałową podszewkę, a większa posiada dodatkowo usztywnienie, bo tkanina okazała się dosyć miękka i nie chciała trzymać kształtu. A wygląda to tak:

 



Jak widać nie tylko z szyciem kosmetyczek było ciężko, ale także ze zrobieniem im zdjęć, ponieważ światło straszliwie się od nich odbija, więc wybaczcie mi te niedociągnięcia. W przygotowaniu wersja niebieska.
I to by było na tyle. Przypominam jeszcze i zapraszam serdecznie na moje candy. Pozdrawiam Was wszystkich, drodzy  "zaglądacze", bardzo serdecznie!

sobota, 9 lipca 2011

Naturalnie beż

Wróciłam po tygodniu lenistwa nad morzem. Wyjazd był bardzo spontaniczny, więc nawet nie zdążyłam Was uprzedzić o mojej nieobecności. Oj dobrze mi zrobił taki tydzień wyrwany od codziennych zajęć i choć wcale nie było słońca, to wyjazd należy do udanych. Wróciłam wypoczęta i pełna zapału do pracy.
Dziś chciałam Wam pokazać torbę, którą uszyłam jeszcze przed wyjazdem. Po plażowych torbach teraz czas na coś delikatniejszego i spokojniejszego. Torba powstała z materiału od Laury Ashley, który przywiozłam z Paryża. Całość z dodatkiem grochów. Wydaje mi się, że już się Wam mogły znudzić te groszki, ponieważ ostatnio pojawiają się one u mnie niepokojąco często. Czy to już jest uzależnienie ? W środku podszewka w naturalnym beżowym odcieniu z kieszeniami w beżowe groszki. Bardzo jestem ciekawa co myślicie o tej mieszance tkanin i deseni.






Chciałam Wam bardzo podziękować za wszystkie komentarze, które pojawiły się przy okazji rybki. Naprawdę bardzo mi miło. Jednocześnie chciałam gorąco powitać nowych obserwatorów, którzy ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu licznie przybywają. W dowód mojej wdzięczności i radości już wkrótce candy trochę wakacyjne, trochę morskie :)
Pozdrawiam Was serdecznie!

sobota, 25 czerwca 2011

Żółte róże od Laury Ashley

Wczorajsza praca zakończyła się uszyciem takiej oto poduchy. Można by powiedzieć, że powracam do tego co kiedyś pojawiało się u mnie dość często czyli do kwiatów, koronki oraz ukochanej Laury Ashley. Materiał w róże pochodzi właśnie z dawnej kolekcji tej projektantki. Jest on dosyć charakterystyczny i rozpoznawalny, ozdobił on m.in. okładkę książki prezentującej wystrój wnętrz według Laury Ashley. Ja połączyłam ten wzór z ciemno zielonym prawdziwym lnem a całość przyozdobiłam koronką. Koronka pochodzi jeszcze ze zbiorów mojej babci, która też bardzo lubiła szyć i gromadziła (jak to na owe czasy przystało) wszystko co tylko udało się dostać. Dzięki temu ja  mam obecnie dość duże zapasy koronek, tasiemek i wszelkiego rodzaju i koloru nici. Szkoda tylko, że nigdy nie doczekałam chwili, w której nasze pasje mogłyby się spotkać, ale przynajmniej wiem po kim odziedziczyłam zamiłowanie do szycia :)
Jak widać po etapie grochów i kratek vichy oraz geometrycznych wzorów i stonowanych kolorów czas wrócić do sielskiego angielskiego stylu. To tak dla odmiany :)


A oto poducha:


 tutaj w bardziej przytulnym otoczeniu :)



Pomimo deszczowej pogody (przynajmniej u mnie w tej chwili pada) mam nadzieję, że miło spędzicie wolne dni. Tego Wam życzę z całego serca! Trzymajcie się!

środa, 2 lutego 2011

Groszki, paski i Laura Ashley

... czyli wszystko to, co "tygrysy lubią najbardziej" udało mi się zmieścić na dwóch poduchach. Odkąd stałam się posiadaczką takiego pięknego materiału, pochodzącego od Laury Ashley :) to postanowiłam, że połączę go właśnie z groszkami i paskami, a właściwie też i kratka się tu znalazła. W ten sposób zamierzam udowodnić, że wszystkie wzory mogą do siebie pasować i że da radę je razem zestawić. Ja przynajmniej takie zestawienia uwielbiam i uważam, że wszystko ze sobą idealnie współgra. Z resztą oceńcie same:


wersja I 
 z różowymi paskami i tasiemką w zieloną kratkę


wersja II
z zielonymi paskami i tasiemką w grochy
poduchy można nabyć tutaj

A teraz muszę koniecznie napisać o radościach dnia wczorajszego. Po pierwsze wygrałam niespodziankę u Anity co mnie bardzo bardzo ucieszyło, bo niezwykle miło jest coś wygrać :) Po drugie dostałam swoje pierwsze wyróżnienie od Ani i to również sprawiło mi ogromnie wielką radość. Aniu bardzo dziękuję. Tak więc same widzicie, że wczorajszy dzień należał do bardzo udanych. Chciałabym także sprawić radość innym, więc przekazuję wyróżnienia dalej w świat dla tych, którzy mnie inspirują, motywują i sprawiają, że chwile przy lekturze ich blogów są takim miłym momentem dnia:

1. Izabeli
2. Anne
3. Juliette
4. Violetki
5. Jerzy_nki
6. Moniki
7. Joanny
8. Anity
9. Ani


Pozdrawiam wszystkich zaglądających, czytających i komentujących!
Miłego dnia :)