Nie wiem czy jest się czym chwalić, ale jako, że jest to mój debiut w szyciu tildowych zabawek to nie mogło tu zabraknąć wzmianki na ten temat. Bardzo niedawno powstał mój pierwszy własnoręcznie uszyty miś. Wszystko to na specjalną okazję dla pewnego bardzo młodego kawalera. Pomyślałam sobie, że misiów nigdy nie za wiele. Ten mój został uszyty z miękkiego polarka. Przyodziałam go w spodenki na szelki i w niebieski golfik, żeby miś nie zmarzł za bardzo w te chłodne dni. Według mnie cały urok zabawek i to czy są ładne czy nie, zawiera się w ich oczkach i ogólnie w wyglądzie buźki. Myślę, że to naprawdę trudne zadanie zrobić sympatycznie wyglądającą mordkę :)

