środa, 27 października 2010

Różanych kosmetyczek ciąg dalszy

Udało mi się ostatnio uszyć jeszcze dwie różane kosmetyczki. Tym razem obie oprócz różanych haftów mają groszki, czyli to co tygrysy lubią najbardziej. Tak jak poprzednia, te też zapinane są na suwak i w całości są one na seledynowej podszewce, to żeby pozostać w angielskich klimatach.


jedna z nowych kosmetyczek jest w różowe groszki


a druga w zielone


obie oczywiście z moją metką, która za każdym razem gdy ją wszywam bardzo mnie cieszy  :)

Musze Wam przyznać, że szycie sprawia mi tak ogromną radość i przyjemność, że mimo małej ilości czasu wolnego staramy się zagospodarować dobrze każdą chwilę. Mam nadzieję, że spodobają Wam się moje nowe kosmetyczki. Na razie są tylko trzy, ale myślę, że wkrótce powstaną wersje z karteczką.

U mnie słońce za oknem, więc od razu jestem nastawiona bardzo optymistycznie do dzisiejszego dnia. Wam  też życzę bardzo bardzo miłego dnia!!!

sobota, 23 października 2010

Mały różany ogród

Właśnie skończyłam myć okna. Trzeba przyznać pogoda sprzyja takim czynnościom. Gdy się ma dwa kotki to mycie okien jest rzeczą, którą trzeba wykonywać regularnie jeśli chce się widzieć przez okna coś więcej niż miliony kocich brudnych łapek :)
Ostatnio jakoś mnie wzięło na haftowanie i wykonałam różany haft. W pierwszej wersji miał być on częścią zakładki do książki, ale haft okazał się za szeroki na zakładkę więc zaczęłam się zastanawiać co by tu z nim zrobić. Poszukałam inspiracji tu i tam i pomyślałam, że idealnie się nada na wierzch kosmetyczki, takiej na kobiece drobiazgi. W ten sposób powstała różana kosmetyczka w zielone paseczki :




Kosmetyczka jest niewielka, więc pomieści naprawdę drobiazgi. Zabrałam się już do kolejnych więc wkrótce będzie można je nabyć. Będą w prawdziwie angielskim stylu, pełne pastelowych kolorów, groszków i krateczki vichy. Na pewno pokażę Wam całą kolekcję już niebawem. 
A teraz już biegnę, jak to w każdy weekend bywa, nadrabiać zaległości szyciowe i domowe. Tym bardziej, że dziś czasu mniej bo przed nami ślub znajomych a potem wesele.
Pozdrawiam Was najserdeczniej jak potrafię i życzę przyjemnego odpoczynku w tak piękny weekend!!!

niedziela, 17 października 2010

Owieczki na łące vichy

W przerwie między lawendowym zamówieniem powstał dzisiejszy woreczek. Wszystko jakoś tak ułożyło się w spójną całość. Wynalazłam kawałek materiału, na którym były trzy całe owieczki i czwarta prawie cała. Dwie są białe a pozostałe 1 i 3/4 są czarne. Choć przyznam się szczerze, że siedziałam przez chwilę i  rozmyślałam czy te owce to są właściwie białe czy czarne (to chyba skutek wieczornej pory dnia ;). Skoro były już owce to pomyślałam, że trzeba by je dobrze umiejscowić no i nie trzeba było długo szukać. Oczywiście mój wzrok natrafił na czarną kratkę vichy no i dalej to już wszystko jasne :) 

Przedstawiam woreczek z cyklu: "na różne różności"


Jak to się mówi mała rzecz a cieszy.

Pozdrawiam serdecznie tych najwytrwalszych, którzy mimo dość długich przerw w moich nowościach, czasem tu do mnie zaglądają i bardzo dziękuję wszystkim, którzy zostawiają u mnie choć słówko oraz wszystkim nowym obserwatorom.

czwartek, 7 października 2010

Lawendowa kuchnia

Ostatnio dostałam propozycję, aby uszyć dodatki do kuchni oraz do dużego pokoju w pewnym bardzo uroczym mieszkanku. Dostałam zgodę na moją inwencję twórczą w 100%, czyli dobieranie wzorów, kolorów i fasonów owych dodatków. Czego można chcieć więcej :) Szczerze mówiąc to chyba najlepsza opcja przy produkowaniu ręcznych wytworów, ponieważ w swobodzie tworzenia powstają zazwyczaj najlepsze rzeczy. Natomiast jeśli coś trzeba zrobić na konkretne zamówienie to zawsze jakoś tak ciężej to idzie, przynajmniej  u mnie tak to wygląda.
Wracając do "kuchennego" zamówienia, jak zobaczyłam beżową ciepłą i przytulną kuchnię, to od razu sobie pomyślałam o lawendowych dodatkach w odcieniach ciepłej zieleni i fioletu. Pierwszym elementem, który postanowiłam uszyć, są lawendowe poduchy utrzymane właśnie w tej kolorystyce. Następne w kolejce ustawiły się poduchy na krzesła, które czekają na pozszywanie.

 lawendowo na naszej przedpokojowej ławeczce, która na potrzeby tego posta zawędrowała do dużego pokoju

a na koniec moja lawenda z bliska

Tak sobie myślę, że mimo, iż motyw lawendowy jest ostatnio bardzo popularny, to dodatki z tym wzorem w każdym miejscu i domu wyglądają inaczej. Jest tyle odmian lawendy i tyle sposób na jej "podanie", że nie sposób się powtórzyć.

środa, 22 września 2010

Zatrzymać słońce

Taka piękna u mnie pogoda za oknem, że mam wiele energii do działania i życia. Korzystając z tego staram się nadrobić wszystkie zamówieniowe zaległości. Dziś jedno z nich. To właściwie taka moja interpretacja jesieni. Jest fiolet, który przywodzi na myśl wrzosy i energetyczny żółty, który jest marzeniem o słońcu jak najdłużej świecącym. Poza tym torba powstała na zamówienie i mam nadzieję, że właśnie o coś takiego chodziło przyszłej właścicielce :) Bardzo jestem ciekawa reakcji. A teraz krótka prezentacja:


torba jest dosyć duża, pomieści format A4
nie wiem czy zauważyłyście moją własną metkę wszytą z boku ;)

środek tradycyjnie przepikowany i wszyta jedna większa kieszonka
na różne rózności


A teraz wracam do dalszej pracy i kolejnych zamówień bo kolejka oczekujących zrobiła się dosyć długa. Pozdrawiam Was bardzo ciepło i słonecznie!!! Trzymajcie się!

sobota, 18 września 2010

Zabawa w kolory

Dziś będzie trochę domowo-kuchniowo. Nie wiem czy Wy też tak macie, ale ja bardzo lubię patrzeć na niektóre połączenia kolorów i zachwycają mnie one gdziekolwiek je zobaczę. Tak jest między innymi z połączeniem koloru zielonego i czerwonego. Ogólnie dla mnie to takie trochę świąteczne kolory, ale wydanie, które chcę Wam dziś zaprezentować wcale mi się świątecznie nie kojarzy. Postanowiłam nastrajać się pozytywnie ustawiając zieloną doniczkę z miętą obok moich pojemników na kawę, herbatę i cukier w kolorach czerwonych. Poza pozytywnym nastrojem taka zieleń ma być trochę na przedłużenie lata. A wygląda to tak:


Nie wiem co Wy o tym myślicie, ale dla mnie to jest świetne połączenie takie energetyzujące i energetyczne :)
Jak widzicie moje mieszkanie ogarniają groszki w każdej postaci. Muszę Wam przyznać, że jest ich coraz więcej i chwilami obawiam się czy to już nie jest jakaś groszkowa choroba ? Może kiedyś mi się uda zebrać całą groszkową kolekcję razem i Wam ją pokazać. A tymczasem nowa czerwona groszkowa puszka na cukier.


Tym optymistycznym akcentem kończę życząc Wam miłej słonecznej soboty i zabieram się wreszcie do pracy, bo sporo szycia na mnie czeka :)

niedziela, 12 września 2010

Kapcie, woreczek i metka

Moje kapciuszki jadą w świat. Bardzo jestem ciekawa jak zostaną przyjęte. Jadą elegancko opakowane w woreczek jak na prawdziwe kapcie przystało. Jednak coś co mnie najbardziej cieszy, poza tym, że kapciuszki trafią do nowej właścicielki, to fakt, że mam swoją długo oczekiwana metkę. Nie wiem czy ją dostrzegacie przy woreczku? Takie różowe be :) Och marzyła mi się ta metka już od długiego czasu, ale dopiero teraz doszło do realizacji. Jeśli chodzi o pomysł na jej wykonanie to pochodzi on od Ani z Zielonego Wzgórza. Mała rzecz a cieszy :)


Tak wyszykowane kapciochy wyruszą jutro z samego rana. Mam nadzieję, że się spodobają :)