środa, 30 stycznia 2013

Ryba po grecku

Ostatnio trafił mi się dość trudny temat do ogarnięcia wraz z moją maszyną. Musiałam się zmierzyć z uszyciem ryby po grecku. Swoją drogą nie przypuszczałam, że kiedyś przyjdzie mi szyć właśnie coś takiego. A całe to zamieszenie za sprawą prezentu, który zamierzaliśmy podarować znajomym czyli półmisek do ryb oraz sztućce do ich nakładania. Brakowało tylko ryby. Najpierw pomyślałam, że może uszyję rybę i warzywa do niej, ale ostatecznie skończyło się tak:

 Następny będzie śledź po japońsku :)

Przepraszam za słabą jakość zdjęcia, ale okazało się, że z całej sesji zdjęciowej tylko jedno jest ostre, a ryby niestety już brak, żeby powtórzyć.

środa, 16 stycznia 2013

Jedna jaskółka wiosny nie czyni ...

dlatego postanowiłam od razu uszyć dwie. Szczerze mówiąc to wcale do wiosny mi nie śpieszno, ale tak jakoś mi się skojarzyło. Oj dawno mnie tu nie było, ale jest szansa, że teraz będę częściej zaglądać bo bez szycia to jakoś ciężko mi się obejść. Ten rok postanowiłam zacząć od toreb z jaskółkami, w środku ukochane przez wszystkich groszki. Obie torby są do noszenia na ramieniu i myślę, że sprawdzą się w obecnej porze roku, jak również trochę później. Życzę Wam w tym nowym roku wielu nowych ciekawych pomysłów i wielu radosnych chwil. Pozdrawiam Was serdecznie!




niedziela, 16 grudnia 2012

Kalendarze

Ostatnio, jak zapewne zauważyłyście, postów nieco mnie, a to wszystko z powodu dużej ilości zamówień przedświątecznych. Bardzo dziękuję za wszystkie miłe słowa dotyczące piernikowych chłopaków. Cieszę się, że mimo iż to kolejny rok kiedy je szyje, to jeszcze Wam się nie znudziły.
Dziś chciałam Wam zaprezentować dwa kalendarze, które przyodziałam w materiałowe okładki. Jeden jest w pepitkę drugi błękitny w groszki. Jako, że rok zaraz się kończy to chyba czas pomyśleć o nowym kalendarzu :) Ja najbardziej lubię takie w wersji "książkowej".
Która wersja bardziej Wam się podoba?



sobota, 8 grudnia 2012

Piernikowe chłopaki

W tym roku także nie może zabraknąć piernikowych chłopaków. Pomiędzy wszystkimi projektami powstają pierniczki z kolorowymi muszkami. Wiem, że już je dobrze znacie, bo to kolejny rok ich produkcji. Muszę przyznać, że bardzo lubię je szyć i codziennie znajduję chwilę, żeby stworzyć choć kilka z nich. A tworzy się je tym milej jeśli za oknami tyle śniegu :-)




wtorek, 4 grudnia 2012

Proszę państwa oto miś

Nie wiem czy jest się czym chwalić, ale jako, że jest to mój debiut w szyciu tildowych zabawek to nie mogło tu zabraknąć wzmianki na ten temat. Bardzo niedawno powstał mój pierwszy własnoręcznie uszyty miś. Wszystko to na specjalną okazję dla pewnego bardzo młodego kawalera. Pomyślałam sobie, że misiów nigdy nie za wiele. Ten mój został uszyty z miękkiego polarka. Przyodziałam go w spodenki na szelki i w niebieski golfik, żeby miś nie zmarzł za bardzo w te chłodne dni. Według mnie cały urok zabawek i to czy są ładne czy nie, zawiera się w ich oczkach i ogólnie w wyglądzie buźki. Myślę, że to naprawdę trudne zadanie zrobić sympatycznie wyglądającą mordkę :)



piątek, 30 listopada 2012

Mięta z wrzosem

Kolejna poszewka z tkaniny od Laury Ashley. Tym razem trochę bardziej eksperymentalna za sprawą połączenia dwóch dosyć różnych tkanin. Oczywiście jak to ja kierowałam się wspólną nutą kolorystyczną i znalazłam powtarzający się wrzosowy element na obu tkaninach. Poszewka zapinana na guziki. Bardzo jestem ciekawa co myślicie o tym wzorze i czy podoba się Wam takie połączenie. Życzę Wam miłego weekendu i pozdrawiam :-)




wtorek, 27 listopada 2012

We współpracy z Laurą

Skoro ostatnio pisałam Wam o serii poduch, która powstaje od pewnego czasu, to kiedyś musiał nastąpić ten moment. Dziś znowu poszewka szyta z mojej ciągle rosnącej kolekcji tkanin od Laury Ashley. Kto do mnie zagląda to wie, że jestem absolutną miłośniczką wszystko co pochodzi od tej projektantki zaczynając od tkanin, poprzez akcesoria domowe a kończąc na odzieży. Cóż zrobić, jak głosi jedna z piosenek moich lat dziecięcych: "Każdy ma jakiegoś bzika ... "
Poszewka została uszyta z płótna białego w zielone kwiatki od LA oraz zielonego angielskiego płótna w paski. Całość wykończona "wintydżową" koronką z kolekcji pochodzącej od mojej Babci. Tym razem poszewka wiązana z boku.